niedziela, 29 września 2013

Prolog

Nowe opowiadanie uważam za rozpoczęte! A i jeszcze jedno ; tutaj Lou i Harry nie są piosenkarzami ^.^.
-----------------------------------------------------------------------------------------------------------------------

Chłopak o brązowych, lokowanych włosach szedł przez miasto, obserwując otoczenie tymi swoimi pięknymi, zielonymi oczyma. Koło niego, szedł brązowowłosy chłopak o niebieskich patrzałkach i niezbyt szczęśliwej minie. Nagle, zielonooki przystanął i zaczął mówić coś do drugiego. Ten zaś patrzył na niego oszołomiony a na jego policzkach pojawiły się łzy. Następnie, lokaty chłopak odbiegł, zostawiając niebieskookiego samego.
"Nienawidzę cię! Zgiń, przepadnij!"
------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
Louis obudził się gwałtownie a w jego głowie ciągle brzęczały te słowa. "Nienawidzę cię!". Czy Harry mógłby tak do niego powiedzieć? Dlaczego ciągle ten sen mu się powtarza? Te, oraz inne pytania, kołatały się w umyśle Tomlinsona.
- Ogarnij się Louis... - szepnął do siebie niebieskooki i wstał z łóżka, ubierając się. Po chwili, wyszedł z domu i zamknął drzwi.  Poprawił torbę na ramieniu i udał się do parku. Tam, siadł pod drzewem, wyjął słuchawki i rysownik. Włożył słuchawki, włączył muzykę i zaczął tworzyć.



Nagle, poczuł, że ktoś go klepnął w ramię. Brązowowłosy zatrzasnął rysownik i wyjął słuchawki z uszu. Skierował głowę w stronę przybysza i zobaczył...
- H-Harry? A co ty tu robisz? - zapytał nerwowo niebieskooki, bawiąc się ołówkiem.
- Przechodziłem i zobaczyłem, że tu siedzisz, więc postanowiłem do ciebie dołączyć - wyjaśnił Styles, patrząc na swoje buty.
- Aha... Więc.... Co tam u ciebie? - zadał kolejne pytanie Tomlinson, chowając rysownik i słuchawki do torby.
- Nie za dobrze... Dziewczyna właśnie mnie rzuciła - mruknął Harry, zerkając na twarz przyjaciela.
- U... Nie martw się. Jeśli cię rzuciła, to znaczy, że nie była dla ciebie dobra - pocieszył zielonookiego brązowowłosy, kładąc mu rękę na ramieniu.
- Ta... Pewnie masz rację - odparł lokaty chłopak, uśmiechając się lekko. Na to, Louis delikatnie się zarumienił i szybko zerwał z trawy.
- J-Ja już... Muszę iść! - powiedział szybko Tomlinson i uciekł z parku. Harry pokręcił głową z niezrozumieniem.
- A temu co się stało...? - mruknął sam do siebie i również wyszedł z parku.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz